| Frajer gra na fujarze czyli słowackie impresje |
|
|
|
|
Mateusz Mykytyszyn Pięciodniowa impreza była możliwa dzięki Narodowemu Centrum Turystyki Słowackiej w Warszawie. Jego dyrektor Jan Bosnovic stanął na wysokości zadania i doskonale zaprezentował region niskich i wysokich Tatr z ich atrakcjami i doskonałą bazą turystyczną oraz hotelową. Podczas gdy biura z Małopolski oraz Podkarpacia, Słowację mają w swojej ofercie od bardzo dawna, Dolny Śląsk jak do tej pory traktował ten kierunek raczej po macoszemu. Także w wałbrzyskich placówkach zorganizowane wypady „na Slovensko" były rzadkością. Dominowała turystyka indywidualna, ale sytuacja ta w najbliższym czasie zapewne ulegnie zmianie. - Study Tour po Słowacji przerósł nasze oczekiwania. Jesteśmy podbudowani zaprezentowaną nam bazą turystyczną w niskich i wysokich Tatrach i tym co na rzecz tej bazy ostatnio zrobiono. DIT i Narodowe Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce chciały przybliżyć branży turystycznej, a tym samy podróżującym Dolnoślązakom regiony turystyczne, możliwości wypoczynku i skorzystania z tamtejszych atrakcji. Mimo tragicznych wiadomości z Polski, które otrzymaliśmy w sobotę, wyjazd możemy zaliczyć do bardzo udanych - zapewnia Zbigniew Staniszewski (pilotował grupę ze strony polskiej), wiceprezes Dolnośląskiej Izby Turystyki, a także szef biura podróży Orbis - Staniszewski Travel z Wałbrzycha w jednej osobie. Gorące bąbelki I rzeczywiście jest się czym zachwycać. Słowacy poszli po rozum do głowy i umiejętnie wykorzystują swoje największe atuty czyli monumentalne góry i źródła geotermalne. Kraj obfituje bowiem w wody termalne o właściwościach leczniczych, w których dzięki ich ciepłej temperaturze można zażywać kąpieli przez cały rok. Na terenie Słowacji znajduje się aż osiem nowoczesnych kąpielisk i aquaparków. W każdym ośrodku znajduje się nie tylko kilka basenów (o różnych temperaturach wody), ale także mnóstwo innych wodnych atrakcji: zjeżdżanie, natryski, jacuzzi, masaże i bicze wodne. Miejsca takie jak „Tatralandia" w regionie Orawa (największy i najpopularniejszy obiekt tego typu), „Aqua City Poprad" czy „Besenova" nie szczędziły także środków na urządzenie kompleksów luksusowych saun, w których można się relaksować m.in. w oparach ziołowych, kwiatowych czy miętowych. Aquaparki, które kojarzą się zazwyczaj z rozkrzyczaną dzieciarnią i zapachem chloru, są na Słowacji zgoła innym doświadczeniem. Ich rozmach, duża liczba (ciągle powstają nowe, chociażby w Dolnym Kubinie) i spektakularne położenie na tle ośnieżonych Tatr, sprawiają, że „górsko-wodne" wakacje mogą być naprawdę świetną alternatywą dla zatłoczonych egipskich plaż. Ceny w oficjalnej walucie kraju którą jest euro, w ponad rok po przystąpieniu do jego strefy, z pewnością nie przyprawiają o zawrót głowy. Piwo kosztuje średnio 1,50, czyli po przeliczeniu podobnie jak u nas.
Góry i jaskinie jak marzenie Słowacja to jednak przede wszystkim góry, które dominują w krajobrazie kraju, w którym aż 61 proc. powierzchni pokryte jest licznymi pasmami Karpat Zachodnich. Warto wiedzieć, że tzw. dewiza heraldyczna czyli oficjalne motto przyświecające Słowacji brzmi: „Niech góry przynoszą ludziom pokój". Główne pasma górskie to Tatry, Mała i Wielka Fatra, Małe Karpaty i Rudawy Słowackie. Najwyższe są oczywiście Tatry, które Słowacja dzieli z Polską, ale ich wykorzystanie do celów turystycznych i stworzenie bazy noclegowej odbiega o lata świetlne (na korzyść) od standardów polskich. Góry słowackie (nie tylko Tatry) kryją mnóstwo jaskiń. Dwanaście w całym kraju udostępniono do zwiedzania, pięć z nich wpisanych jest na listę przyrodniczego dziedzictwa UNESCO. Zapierająca dech w piersiach przyroda jest ogromnym bogactwem Słowacji, z którego wartości miejscowi zdają sobie dobrze sprawę i chcą dbać o nie jak najlepiej. Najlepszym dowodem na to jest ilość obszarów chronionych. Na niewielkim przecież obszarze kraju znajduje się aż dziewięć parków narodowych. Na ich terenie dozwolone jest jedynie chodzenie po oznakowanych szlakach. Potomkowie Janosika Góry to także raj dla narciarzy. Gospodarze zdając sobie sprawę, że w przypadku tych ostatnich mają do czynienia z wyjątkowo wymagającą klientelą, ciągle rozbudowują zaplecze hotelarsko-turystyczne. Najlepiej w schroniska i hotele (także 4- i 5-gwiazdkowe o standardzie światowym jak Chopok, Kempinsky, Drużba czy Grand Permont) wyposażona jest środkowa część niskich Tatr - w dwóch dolinach pod Chopokiem, pod najpiękniejszą częścią głównego grzebienia. W ostatnich latach powstało tu wiele hoteli, autokempingów, wyciągów krzesełkowych i narciarskich oraz często współfinansowanych przez Unię Europejską, ośrodków rekreacyjnych. Dolnoślązacy zainteresowali się także tradycyjną kuchnią słowacką. Choć raczej skromna ma kilka prawdziwych „hitów". Są to wyprażany ser z tatarskou omackou (panierowany ser z sosem tatarskim) albo brandzove haloużky (kluseczki z bryndzą i skwarkami), palacinky (odmiana tutejszych naleśników) i górskie sery. Najlepsze to parenica i ostiepok. Słowackie specjały najlepiej smakują w tradycyjnej karczmie zwanej po słowacku kolibą lub salasem. Do tego przygrywające regionalna kapela, albo przebrany za Janosika frajer z fujarą i zimne piwko, w którego produkcji kraj ma spore tradycje, sprawią, że słowackie wieczory mogą być niezapomniane. Piwo podobnie jak w Czechach jest tu bardzo cenione. To stąd pochodzą takie marki jak Smadny Mnich, Zlaty Bazant czy Topvar. Kraj może się także poszczycić niezłymi winami, a tradycje uprawy winorośli sięgają Średniowiecza. Obszary, skąd pochodzą słowackie wina to Małe Karpaty - na północny wschód od Bratysławy, okolice rzeki Nitry oraz południe kraju, przy granicy z Węgrami. Kraj oprócz przyrody ma także interesujące dziedzictwo kulturowe. Ziemia roi się od przeróżnych zamków i ruin. Spośród 168 zamków zaznaczonych na mapach kraju, 109 jest zarejestrowanych jako narodowe zabytki kultury. Obecnie powszechnie odnawiane są urocze starówki małych zabytkowych miast, a Słowacy utworzyli także osiemnaście tzw. Miejskich Rezerwatów Zabytków, z których wiele jest na liście UNESCO. Każdy Polak odwiedzający Słowację zda sobie także sprawę, jak perfidnie zawłaszczyliśmy sobie ich narodowego bohatera. Nadając mu w latach 70. twarz Marka Perepeczki i zakopiański akcent, historia została zafałszowana i o dziwo tym razem przez nas. Janosik, jest tam wielbiony niczym lokalne bóstwo, z monumentalnym błyszczącym srebrem pomnikiem na górskim stoku czy wycieczką jego śladami włącznie. Janosik ma na Orawie swoją jaskinię, górę, dom, miejsce kaźni, a także niezliczone knajpy. Zmysłu marketingowego tylko pogratulować. Dziękujemy słowaccy bracia Bazą na Słowacji zachwyciła się pochodząca ze Świdnicy Agnieszka Kostka, właścicielka biura „Wielka Ucieczka" z Wrocławia, która była jedną z uczestniczek study touru. - Każdy znajdzie tu coś na swój gust i kieszeń. Jest wiele pensjonatów, prywatnych kwater, gospodarstw agroturystycznych, hoteli, także tych bardzo luksusowych - mówi Kostka. Właściciele dolnośląskich biur podróży, którzy uczestniczyli w wyjeździe podkreślają ogromny potencjał Słowacji. Wtórują im koledzy z Małopolski. -To kraj, który ma możliwości Szwajcarii i z nich korzysta. Wstyd powiedzieć, ale powinniśmy się od nich uczyć jak powinna funkcjonować branża turystyczna - dodaje Kamil Łukasik z krakowskiego biura Krakus. Klasa naszych południowych sąsiadów była bardzo widoczna w dniu, w którym zginął polski prezydent i jego otoczenie. Niemal każdy, od piwosza w górskim schronisku po kadrę menedżerską parku termalnego Besesnova (z resztą prawdziwego, relaksacyjnego raju), składali narodowi polskiemu szczere kondolencje i to po polsku. A dla zainteresowanych po słowacku frajer to po prostu chłopak, a fujara to ich narodowy instrument.
Autor oraz redakcja „Wiadomości Wałbrzyskich" dziękują Dolnośląskiej Izbie Turystyki, jej wiceprezesowi Zbigniewowi Staniszewskiemu oraz Narodowemu Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce za możliwość uczestniczenia w wyjeździe.
Łomnica to drugi co do wielkości szczyt słowackich Tatr (tuż za Gerlachem). Można na nią wjechać nowoczesną koleją gondolową, a nawet wynająć apartament dla dwojga z widokiem na ośnieżone wierzchołki
- Baseny termalne fascynują niecodziennym kolorem wody (to od siarki), ale przede wszystkim niesamowitym, kojącym efektem dla ciała i duszy. Tu park termalny w Besenovej.
- Reprezentacja Dolnośląskiej Izby Turystki według słowackiego organizatora zachowywała się bardzo profesjonalnie i zdyscyplinowanie.
Na Zamku Orawskim kręcono klasyczny niemiecki film grozy „Nosferatu - symfonia grozy" z 1922 roku.
Stalagmity w Demianowskiej Jaskini Wolności przybierają zaskakujące czasami kształty. |




W cieniu tragedii narodowej przebiegła końcówka study touru polskich biur podróży, tour operatorów i dziennikarzy po Słowacji. Właściciele biur zrzeszeni w Dolnośląskiej Izbie Turystyki mimo wszystko powrócili z wyjazdu bardzo zadowoleni. Słowacja jest dziś bardzo otwarta na polskiego turystę. Wszędzie widnieją napisy i objaśnienia w naszym języku, w którym porozumiewa się swobodnie większość ludzi zatrudnionych w branży turystycznej. Wspaniały kraj naszych południowych sąsiadów poznawał także dziennikarz „Wiadomości Wałbrzyskich". Oto naoczna relacja, także fotograficzna.