3 Września 2010 » Piątek » Imieniny obchodzą: Antoni, Bartłomiej, Bazylissa, Bronisław, Bronisz, Erazma, Eufemia, Eufrozyna, Izabela, Jan, Joachim, Joachima, Manswet, Mojmir, Szymon, Wincenty, Zenon, Zenona

Logo NWW

Szukaj w serwisie:

Newsletter

Wpisz swój e-mail, aby zaprenumerować nasz newsletter.




Sonda
Czy straż miejska powinna być zastąpiona przez formację policyjną?
  
Temat tygodnia arrow Aktualności arrow Uratujmy Sokołowsko!
Uratujmy Sokołowsko! PDF Drukuj E-mail
 

Już dawno wokół urokliwego Sokołowska nie było tak pozytywnego klimatu. Mimo opłakanego stanu zabytkowej substancji architektonicznej czy zarośniętych parkowych alejek, „dolnośląskie Davos" ma coś czego wiele podobnych miejscowości w Polsce może mu tylko zazdrościć. I nie chodzi tu wcale o milionowe fundusze (choć tych potrzeba jak na lekarstwo), ale o miłość mieszkańców i przyjezdnych. Perełka położona w Górach Suchych czeka na drugie życie.

 

Mateusz Mykytyszyn

Hrabina Maria Von Colomb, która przyjechała do Görbersdorfu w 1849, zakochała się w miejscowości od pierwszego wejrzenia. Zachwycona lokalnym krajobrazem namówiła swojego szwagra dr Hermana Brehmera na utworzenie uzdrowiska leczącego metodą hydroterapii Vincenta Priessnitza. W 1855 r. we wsi zostało uruchomione pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium dla gruźlików, którym zastosowano nowatorską metodę leczenia klimatyczno-dietetycznego. Na jego wzór został stworzony ośrodek leczenia gruźlicy w Davos. W późniejszym czasie Görbersdorf zyskał miano „śląskiego Davos", chociaż to Davos powinno nazywać się „szwajcarskim Görbersdorfem (Sokołowskiem)". Bliskim współpracownikiem dr Brehmera stał się prof. Alfred Sokołowski. Uzdrowisko nie należało do tanich, lecz było dobrze zagospodarowane. Już przed 1888 posiadało pocztę i połączenia telefoniczne. W 1877 przebywało tu 730 kuracjuszy. Pobyt dra Tytusa Chałubińskiego zaowocował pośrednio jego zainteresowaniem Zakopanem, gdyż rozpoczął poszukiwania okolicy zbliżonej do tego uzdrowiska dla zorganizowania w Polsce takiego samego ośrodka leczenia gruźlicy. Po kapitulacji Niemiec 8 maja 1945r., wieś została zajęta przez wojska radzieckie, a wkrótce przekazana władzom polskim. Dotychczasowa ludność została wysiedlona do Niemiec, zaś na jej miejsce przybyli polscy przesiedleńcy. Nie posiadające dotąd polskiej nazwy uzdrowisko nazwano Sokołowskiem dla uczczenia zasług prof. Alfreda Sokołowskiego. Po II Wojnie Światowej pozostało tutaj uzdrowisko o profilu przeciwgruźliczym. Pod naciskiem dr Stanisława Domina zmieniono profil leczenia w kierunku leczenia chorób dróg oddechowych. W latach 70. ubiegłego wieku miejscowość zaczęto przekształcać w ośrodek sportów zimowych dla potrzeb klubów wałbrzyskich, docelowo miał powstać Wojewódzki Ośrodek Sportów Zimowych. Jednak z braku pieniędzy nie wszystko udało się zrealizować. Pozostały tylko trasy biegowe (w tym nartorolkowa), które włączono do biegu Gwarków. W ostatnich dziesięcioleciach zaniedbane i pozbawione poważniejszych inwestycji uzdrowisko pogrąża się w upadku. Główne sanatorium, nazwane po II wojnie światowej „Grunwald", znajduje się w ruinie, dewastacji uległ park zdrojowy oraz skocznia narciarska. Wiele budynków rozebrano. - Boli mnie to, że jedno z najbardziej znanych uzdrowisk na Dolnym Śląsku zostało zamienione w wielki szpital. Pierwsze 15 lat funkcjonowania w tym charakterze, doprowadziło do zagłady prawie polowy infrastruktury uzdrowiskowo -sanatoryjnej, zaniedbania parków, a nawet częściowego ich unicestwienia. -mówi Wiesław Mąka, właściciela jedynego gospodarstwa rolnego w Sokołowsku, w którym mieszka od urodzenia. Był on jednym z pierwszych przewodniczących Towarzystwa Rozwoju Sokołowska, które powstało w 2000 roku. Do głównych zasług stowarzyszenia należy zatrzymanie likwidacji dawnego sokołowskiego ZOZ-u. Dzięki staraniom organizacji, w jego miejsce powstał niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, który do dziś jest głównym pracodawcą miejscowości.

 

Miejsce z klimatem

Jednak chyba najważniejszą zasługą TRS, jest wytworzenie pozytywnego klimatu wokół miejsca. - Jest u nas po prostu pięknie, dlatego nic dziwnego, że ludzie, którzy tu trafiają, zakochują się w Sokołowsku od pierwszego wejrzenia. Nie inaczej było w przypadku przedstawicieli fundacji In Situ z Warszawy, która nabyła w ubiegłym roku trzy zrujnowane obiekty, w tym najważniejszy czyli sanatorium dr Brehmera, bardziej znane jako Grunwald - mówi obecny prezes Towarzystwa Rozwoju Sokołowska, Zbigniew Kolanko. To właśnie ludzie tacy jak Mąka czy Kolanko sprawiają, że o malowniczym zakątku jest ciągle głośno. Ten ostatni był niedawno jednym z organizatorów międzynarodowej konferencji ekologicznej „Climat alert- all eyes", w której wzięło udział 35 młodych ludzi z ośmiu krajów. Swoje miejsce na ziemi znalazła tutaj również nasza niegdysiejsza koleżanka redakcyjna Justyna Pichowicz. - Sokołowsko było początkowo jednym z punktów na mapie, które warto było odwiedzić wędrując po górach. Szybko stało się miejscem, w którym chcę żyć - mówi Pichowicz (mieszkanka Sokołowska od niemal 8 lat), od niedawna członek zarządu Towarzystwa Rozwoju Sokołowska. Młoda kobieta z myślą o miejscu w którym żyje i wychowuje swoje dzieci, zaangażowała się w realizację unijnych projektów w miejscowym Zespole Szkolno-Przedszkolnym. Działa też w Grupie Odnowy Wsi, skupiającej aktywnych mieszkańców sołectwa, którzy m.in. opracowali analizę SWOT miejscowości, a następnie stworzyli „Strategię" i plan projektów, które mają zostać zrealizowane w okresie długoterminowym (10 lat) oraz w najbliższym roku. Jednym z takich projektów jest Zagospodarowanie projektowanego Skweru im. Krzysztofa Kieślowskiego w Sokołowsku, na które gmina otrzyma dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. -Sokołowsko ma ogromy potencjał w postaci unikalnych warunków klimatycznych, przepięknej przyrody, ciekawej zabudowy, bogatej historii i wieloletnich tradycji uzdrowiskowych. Ale największym skarbem Sokołowska są ludzie skupieni wokół niego - niezwykle zaangażowani, pomysłowi i kochający to miejsce - przyznaje Justyna Pichowicz i po chwili dodaje - I często są to osoby, które przyjechały do Sokołowska z zewnątrz, jak ludzie z fundacji In Situ, czy Dolnośląskiego Ruchu Ochrony Przyrody.

 

Co dalej ze Śląskim Davos?

We wrześniu ubiegłego roku rada miejska Mieroszowa podjęła uchwałę upoważniającą burmistrza miasta do podjęcia działań zmierzających do reaktywowania Uzdrowiska Sokołowska. W 2008 roku wykonano monitorowanie otworu zlokalizowanego w Sokołowsku w celu dokonania jakości i składu wód oraz ustalenia stanu technicznego odwiertu. Polska Akademia Nauk po przeprowadzeniu w maju i czerwcu tego roku badań zróżnicowania klimatycznego oraz po analizie danych meteorologicznych i stanu sanitarnego powietrza przez wydała świadectwo potwierdzające właściwości lecznicze klimatu w Sokołowsku.

Podczas prac wiertniczych wykonywanych w Sokołowsku w 1980 w poszukiwaniu wód zwykłych, w skałach osadowych permu dolnego napotkano zasobny poziom wód podziemnych o podwyższonej mineralizacji. Powyższe prace wiertnicze prowadzone były w ramach dużego projektu, którego zasadniczym celem było udokumentowanie zasobów wód podziemnych Niecki Krzeszowskiej. W 1982 roku udokumentowano, a następnie zatwierdzono zasoby wód podziemnych obszaru zasobowego Niecki Krzeszowskiej Otwór 5p należy do Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, jednak występujące w nim wody podziemne nigdy nie były eksploatowane. Przyczyną jest skład chemiczny nie spełniający wymogów dla wód pitnych, z uwagi na znaczne przekroczenia dopuszczalnych stężeń siarczanów, żelaza, manganu, oraz poziomu twardości.

- W pierwszym etapie, w celu uzyskania świadectwa potwierdzającego lecznicze właściwości. wód podziemnych podjęliśmy szereg działań. W ubiegłym roku zostało wykonane kamerowanie otworu. Zleciliśmy usunięcie tkwiącej w otworze na głębokości 95 m przeszkody oraz sprawdzenie drożności i określenie średnicy dolnej partii otworu - burmistrz gminy Mieroszów, Andrzej Laszkiewicz. - Planujemy podjęcie prac i badań dla pełnego udokumentowania składu fizyczno-chemicznego wód w otworze 5p, zgodnie z wymogami określonymi przez Ministra Zdrowia oraz określenia zasobu wód co pozwoli na uzyskanie odpowiedniego świadectwa wydawanego przez resort zdrowia - dodaje burmistrz, który zdaje sobie sprawę jaką perełką jest miejscowość.

Złoża solanek, wód leczniczych i termalnych oraz innych kopalin leczniczych określa rozporządzenie Rady Ministrów z lutego 2006. Ewentualne zaliczenie złoża wód podziemnych w Sokołowsku wymaga zmiany tego rozporządzenia. Wówczas możliwe stanie się uzyskanie koncesji na wydobywanie wód leczniczych z takiego złoża, udzielnej przez Ministra Środowiska. Aby stać się sanatorium, należy jeszcze wykonać szereg działań określonych w ustawie o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach oraz o gminach uzdrowiskowych oraz w rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie wymagań jakimi powinny odpowiadać zakłady i urządzenia lecznictwa uzdrowiskowego. Przed decydentami zatem jeszcze długa droga, ale już dawno nie było wokół Sokołowska tak pozytywnego klimatu. O „śląskim Davos" pisze się w ogólnopolskich mediach (m.in. duży reportaż w sierpniowej Polityce), a dzięki fundacji In Situ stało się ono oazą ludzi kultury. To dzięki szefom fundacji Bożennie Biskupskiej i Zygmuntowi Rytce, którzy przeprowadziła się do Sokołowska z podwarszawskiej Podkowy Leśnej, w powiecie wałbrzyskim zagościli twórcy z pierwszych stron gazet. Ogromnym sukcesem okazały się I Międzynarodowe Warsztaty Dokumentalistów. Pod koniec sierpnia w opuszczonym przed laty sokołowskim kinie, które również nabyła fundacja, spotkali się ze studentami z Polski i Czech wybitni reżyserzy, Maria Zmarz-Koczanowicz oraz Robert Gliński. Wówczas odbyła się także inauguracja działalności muzeum Krzysztofa Kieślowskiego, które ma mieć swoją siedzibę w dawnym sanatorium dra Brehmera. Wybitny reżyser spędził w Sokołowsku swoja młodość, co upamiętnia tablica na domu w którym mieszkał przy ul. Głównej. Dzięki zabiegom In Situ ponad dwieście osób podpisało list otwarty do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie odbudowy spalonego sanatorium sanatorium dra Brehmera. Akcję wspierają m.in. Krystyna Janda i Jerzy Sthur.
Jednak odbudowa majestatycznego obiektu to naprawdę tytaniczne i wymagające ogromnych nakładów finansowych zadanie. Dlatego fundacja stara się zabiegać o jak najszersze poparcie, zarówno ludzi z pierwszych stron gazet (Hanna Krall czy Zbigniew Praisner) jak i lokalnych samorządów (np. gmina Mieroszów i miasto Wałbrzych). Tak naprawdę każdy z nas może pomóc, liczy się każda nawet najmniejsza dotacja. - Fundacja In Situ podjęła się tytanicznego zadania. Jesteśmy jednak przekonani, że Sokołowsko, tak jak sto lat temu, stanie się wzorem dla innych ośrodków kulturalnych w Europie - czytamy w liście otwartym do ministra. Jego sygnatariusze - ponad dwieście osób - liczą na pomoc, która może nadejść z Warszawy. Każdy z nas może się do tego przyczynić. Uratujmy zatem Sokołowsko!

 

Dawne dzieje Sokołowska

Według mało znanej legendy początki wsi miały być związane z hodowcami bydła, którzy, w poszukiwaniu nowych pastwisk, trafili na piękną żyzną, pełną ziół i kwiatów polanę, położoną w głębokiej dolinie otoczonej stromymi zboczami gór, w środku prastarej Puszczy Sudeckiej. Pierwsze osadnictwo na terenie obecnego Sokołowska i jego okolic pojawiło się na przełomie XIII i XIV wieku. Siedliska usytuowane były na obu brzegach potoku płynącego przez miejscowość. Ich ślady najwyraźniej widać we wschodniej części miejscowości. Od około 1400 roku, nazwa miejscowości - Görbersdorf (Goerbersdorff, 1357 r.) - była wielokrotnie wzmiankowana w dokumentach, w związku ze znajdującym się w pobliżu zamkiem rycerskim Radosno (Ferudenschloß). Nazwa ta, pochodziła zapewne od nazwiska jednego z rycerzy rezydujących na zamku. W latach 1426 - 1428 okoliczne tereny zostały splądrowane przez Husytów, którzy napadli na klasztor w Krzeszowie, zamek Ferudenschloß i pobliskie miejscowości. Napady i rabunki Husytów trwały do roku 1443, a po okolicznych zagrodach chłopskich nie pozostało śladu. Z roku 1636 pochodzi pierwsza wzmianka o Görbersdorfie, zawarta w sprawozdaniu Hansa Heinricha Hochberga z Książa,. W roku 1644 wojska szwedzkie opanowały Książ, którego właściciel schronił się w Görbersdorfie w domu sołtysa. Na początku XIX wieku w Görbersdorfie istniało 14 zagród chłopskich. Miejscowość należała do Hochbergów. Jak podaje Knie w swojej książce z roku 1845, we wsi zamieszkiwało 315 mieszkańców, w tym 7 katolików. Wieś posiadała 64 domy i była wolnym sołectwem. Istniały wówczas dwa młyny wodne, dwa wiatraki holenderskie, jedna gorzelnia, 10 krosien tkackich bawełnianych i 13 krosien lnianych. Działało 10 rzemieślników. Radykalna zmiana w rozwoju wsi nastąpiła po roku 1849. W lecie tego roku siostrzenica marszałka Blüchera, Maria von Colomb, nabyła od Hochbergów tak zwany Mühlengrundstück, na którym założyła w następnym roku zakład leczenia zimną wodą. Maria von Colomb zamierzała zasiedlać kuracjuszami nie tylko Görbersdorf, ale również okoliczne wsie.

Katalog Firm
Archiwum