| Pełnosprawni w pracy |
|
|
|
|
Nie każdy pracodawca patrzy na osoby kalekie przychylnym wzrokiem. Najczęściej woli zatrudnić pełnosprawnego pracownika, posługując się funkcjonującym wciąż stereotypem - niepełnosprawny to ten gorszy. - Nie do końca jest to prawdą. Nie gloryfikujemy wprawdzie tych osób, a każdego traktujemy identycznie. Ale trzeba przyznać, że pracownicy niepełnosprawni są przeważnie precyzyjni i bardzo obowiązkowi - przekonuje Dariusz Borczyk, prezes zarządu jednej z dużych wałbrzyskich firm produkujących fronty meblowe.
Bezrobotny przez 7 lat W zakładzie, który ponad 90% swej produkcji przeznacza na eksport pracuje ponad 80 osób. Dwóch na trzech ludzi wytwarzających płyty MDF w spółce to osoby niepełnosprawne. Jak podkreślają władze przedsiębiorstwa są oni dobrymi pracownikami, choć i z nimi bywają kłopoty. - Dawniej notowaliśmy sporą rotację. Bywało, że rocznie wymienialiśmy 30% załogi. To tylko ludzie, byli leniwi i myśleli, że wystarczy przychodzić do zakładu, żeby dostawać pensję. Musieliśmy więc reagować - mówi Dariusz Borczyk. Teraz sytuacja wygląda dużo lepiej. - Pracuję w tym miejscu już 4 lata. Wcześniej aż przez ponad 7 lat szukałem pracy. Nikt nie chciał mnie zatrudnić bo jestem niepełnosprawny. Pracodawcy dawali mi odczuć, że gdybym był „normalny" to może byłaby robota - wspomina Andrzej Kledzik. Ma stałą pensję, czuje, że żyje, nie jest wyrzucony poza nawias. - Pracodawcy powinni dawać szansę takim osobom - mówią w zakładzie. Dariusz Borczyk przyznaje, że zatrudniając niepełnosprawnych z II i III stopniem niepełnosprawności, zakład otrzymuje z PFRON-u refundację części ich wynagrodzenia. Ale nie dlatego zatrudnia osoby z uszczerbkiem na zdrowiu. - Są sumienni i jesteśmy z ich pracy zadowoleni - dodaje prezes
Kierownik zrozumie Niepełnosprawni, wytwarzający w wałbrzyskiej firmie fronty meblowe, mają łatwiej bowiem kierownikiem produkcji jest też osoba z uszczerbkiem na zdrowiu. - Chyba rozumie nasze potrzeby i łatwiej się jest z nim dogadać - przekonuje Elżbieta Pacholska, która pracuje w spółce już 3 rok. Wcześniej często zmieniała pracę aż wreszcie zakotwiczyła na dłużej. - Mam nadzieję, że zostanie przedłużona ze mną umowa. Bardzo na to liczę - dodaje kobieta, która w zakładzie zajmuje się czyszczeniem płyt MDF. Pracownicy podkreślają również to, że władze zakładu nie dzielą ich na pełnosprawnych i tych drugich. Wszyscy mają te same prawa i obowiązki. Zdaniem Daniela Gumieniaka, kierownika produkcji, ważne jest to, że pracę dostosowuje się do możliwości każdego niepełnosprawnego. - Osobie bez dłoni nie zlecimy wykonywania czynności wymagających dużej precyzji. Albo mającej kłopoty z chodzenie nie każemy biegać po zakładzie. Chodzi o umiejętną organizację pracy - tłumaczy Daniel Gumieniak. Organizację, która sprawdza się w firmie od 1992 roku, kiedy był to jeszcze Zakład Pracy Chronionej. Teraz to już spółka pełną gębą zatrudniająca wielu niepełnosprawnych. Tomasz Piasecki
|




Często gdy doznają uszczerbku na zdrowi zamykają się w sobie, tracą pracę, przyjaciół. Są traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Gdy daje im się szansę powrotu do normalnego życia potrafią ją wykorzystać. Dla niepełnosprawnych ta szansa to uczciwa praca.